LUZOWANIE ILOŚCIOWE

Kolejną bajką, serwowaną dla obywateli od rządu USA, jest QE (Luzowanie ilościowe), brzmiące bardzo skomplikowanie, lecz realne jak Calineczka, gdyż jest to poprostu drukowanie waluty. Zaczęło się to wszystko podczas ratowania banków w czasie kryzysow w 2009 roku. Była to waluta z powietrza, która trafiła w ręce prezesów banków, którzy przeznaczyli te pieniądze na swoje rekordowe premie, za zniszczenie światowej gospodarki.

To oczywiście następny globalny fenomen, o ktorym słyszało niewiele osób, ale wiele odczuło to po kieszeni. Na razie zapamiętaj dwie litery "QE" i nie kojarz ich z tym o czym mówi o nich rząd (ratunek dla banków, program stymulacyjny) - to nic innego jak magia, czary mary i hokus pokus - terminologia powstała po to, by nadal brać dolary od Calineczki.

Wiele na to wskazuje, że złoto i srebro już za chwilę umocni się jako pieniądz, a kiedy już się tak stanie - to będzie go za mało. Siła nabywcza tych kruszców poszybuje do góry jak rakieta na księżyc. Wszystkie waluty zaczną służyć jako papier toaletowy. Wykresy nie kłamią.

W przypadku dolara wystarczyło 200 lat, aby ich ilość z 0 skoczyła do 825 miliardów obecnie w obiegu. Spowodował to kryzys, QE1, QE2 - teraz geniusze chcą zrobić QE3, czyli wygenerować ich jeszcze więcej, aż może dojść do takiej sytuacji jak w Polsce w latach 20-tych, gdzie rolnik jechał na małe zakupy z worami wypchanymi rozcieńczoną gotówką.

Tak samo sytuacja wygląda w przypadku waluty kanadyjskiej, indyjskiej, australijskiej, rosyjskiej (w Rosji od 2001 roku do 2013 podaż waluty zwiększyła się aż 18 razy!), singapurskiej, itp. Od kryzysu ilość pieniędzy w obiegu tak skoczyła, że nie mieszczą się na wykresach :). Każdy rząd na tej planecie robi niesamowity deficyt wydając pieniądze i rozciągając podaż waluty, wysyłając gotówkę do banków, itp. Historia świata nauczyła nas, że nie było jeszcze dobrego zakończenia tego typu działań.

Eksport inflacji >>

ryczący grizzly
australijski kangur
krugerrand